5 seriali, bez których nie mogę teraz żyć

Seriale przeżywają teraz renesans. Sama coraz częściej sięgam po serial, niż np. po film. Oglądam je podczas retuszowania zdjęć albo w przerwie obiadowej. Muszę przyznać, że jestem serialowym junkie 🙂

Zaprezentuję tutaj 5 seriali, bez których nie mogę teraz żyć. Specjalnie zawęziłam przedział czasowy do chwili obecnej, w przeciwnym razie nie dalibyście rady przeczytać wpisu, w którym dzielę się wszystkimi moimi ulubionymi serialami! Byłby o wiele za długi! Liczę na to, że i Wy mi coś polecicie! 🙂


Girls

W skrócie o serialu „Girls”: szalony, młodzieżowy i zaskakujący.  A teraz nieco dłuższe streszczenie: Hannah, Marnie, Jessa i Shoshanna to dwudziestoparoletnie przyjaciółki, które próbują żyć na własny rachunek. Doznają licznych wzlotów i upadków, a to wszystko z Nowym Jorkiem w tle. Brzmi banalnie, jednakże warto zobaczyć przynajmniej jeden odcinek, czyli około 25 minut, aby wsiąknąć w dziewczeńsko rozgadane towarzystwo, w którym główna bohaterka nie ma wymiarów 90/60/90 ani pracy w super hipsterskim magazynie.


Mozart in the jungle

Kiedy dowiedziałam się, że gra w nim Gael Garcia Berrnal, to stało się dla mnie jasne, że musiałam zobaczyć choć jeden odcinek! Gael nie jest tutaj jedyną postacią, która zapewnia wysoki poziom. Pozostali aktorzy + przepiękna muzyka + Nowy Jork robią swoje! I to w jakim stylu! Fabuła krąży wokół nowojorskiej firlharmonii, która rozpoczyna nowy sezon z nowym dyrygentem, granym przez Gaela. Uwierzcie mi, że ten aktor wcale nie musi grać uroczego faceta, on po prostu taki jest! Miałam okazję się o tym przekonać, gdy spotkałam go na festiwalu Berlinale 🙂

Zapomniałam dodać, że dwie inne przyprawy w tej filmowej uczcie to seks i narkotyki! 🙂


Suits

Oprócz śmiechu podczas oglądania, ważny jest dla mnie dreszczyk emocji. A zapewnia mi to bohater serialu „The Suits”. Mike Ross dostaje pracę w dużej firmie prawniczej, nie będąc prawnikiem. Udaje mu się to, gdyż jest sprytny, błyskotliwy i ma super pamięć. Zajmuje się wciągającymi sprawami, których akcja toczy się… w Nowym Jorku! 🙂


Younger

Nowy Jork po raz czwarty! Muszę w końcu się do niego wybrać, aby zobaczyć to zjawisko na własne oczy! 🙂 Tak właściwie, to też z jego powodu oglądam „Younger”. Serial nie jest bardzo ambitny, ale ma szybką fabułę, która się toczy w wydawnictwie. Zawsze ciekawiła mnie taka praca (uwielbiam książki!), dlatego oglądam perypetie Lizy, kobiety po 40-tce. Nie potrafi ona znaleźć pracy, gdyż ma długą przerwę w CV, dlatego wpada na pomysł, aby udawać dwudziestoparolatkę. Dzieki temu dostaje pracę asystentki w wydawnictwie książkowym.


The walking dead

Całkowicie inny klimat od pozostałych seriali. Długo zwlekałam, aby spróbować tego formatu. W sumie tak samo miałam z „Grą o tron”, do której również byłam uprzedzona bez powodu. Przełamałam się i przepadłam, oglądając coraz to bardziej rozkładające się zwłoki. Ciekawe jest to, że z czasem przyzwyczaiłam się do tego strasznego widoku. Dialogi może nie są wysokich lotów, lecz przygody niezwykle intrygujące i (podobnie jak w GOT) niespodziewanie giną ważni bohaterowie. Tak właściwie trudno mi wytłumaczyć, dlaczego podoba mi się ten serial. Nie chciałam go zobaczyć, bo wydawał mi się głupi, a teraz zauważam w nim problemy, o których zaczęłam dyskutować z innymi i zastanawiać się, jakby to było, gdyby ludzie zaczęli masowo ginąć…

PS Po kliknięciu na poszczególne zdjęcie, nastąpi przekierowanie do jego źródła.


Newsletter: zapraszam do zapisania się na newsletter, aby otrzymywać informacje o nowym wpisie oraz bonusy 🙂 Zajmuje to mniej niż 5 sekund. Nie zapomnijcie sprawdzić skrzynki mailowej, aby aktywować newsletter.