A beautiful book, not mess!

Pamiętacie, jak zadeklarowałam w czerwcowym poście, że podczas letnich upałów przeczytam 3 książki? Jestem gotowa z „A beautiful mess photo idea book” (ABM) autorstwa sióstr: Elisie Larson i Emmy Chapman, które prowadzą bloga „A beautiful mess”. Książkę mam już od jakiegoś czasu i trochę ją przeglądałam, ale bez specjalnego zagłębiania się. Dopiero teraz ostro przysiadłam i rozprawiłam się z nią 🙂 Myślę, że pomogło mi w tym miejsce; idąc do biblioteki nie zabrałam ze sobą komputera, tylko samą księgę i notatniki, aby się skupić wyłącznie na tym, co chciałam. Dwa takie wypady spowodowały, że lekko i przyjemnie skonsumowałam ABM-a. Nawiasem mówiąc/pisząc, wydaje mi się, że widok innych osób w bibliotece, które ostro czytają lub piszą, duża przestrzeń oraz niekończący się sufit i klimatyzacja, również pomogły mi się skupić. Zwłaszcza to ostatnie 🙂 Dlatego i dzisiaj udaję się do biblioteki, aby rozprawić się z Austinem Kleonem!
zenja blog backstage buw
Wracając do książki ABM: przeczytacie tutaj bardzo subiektywną opinię. Zwłaszcza że nie sugerowałam się innymi recenzjami. Ba, nawet ich nie czytałam. Nie chciałam, aby na mnie wpłynęły, przez co moja byłaby podobna do innych.
Pozycja jest ciekawa dla mnie z dwóch powodów: napisana przez blogerki i o tematyce fotograficznej. Czyli świetna mieszanka! Książka ukazała się w 2013 r., co rzuca się w oczy, jeśli śledzimy późniejsze poczynania sióstr na ich blogu. Teraz robią po prostu lepsze zdjęcia. Jednak nie jest źle 🙂 Podoba mi się ich podejście, w którym podkreślają, że są przede wszystkim blogerkami, a nie pro fotografami. Idąc tym tropem – pokazują błędy, na których czytelnik może się uczyć. To duży plus książki.
Książka jest ładnie wydana, na dobrym papierze, w wygodnym kwadratowym formacie, liczy 240 stron, większość to zdjęcia. Tekst jest w języku angielskim na poziomie B1/B2. Miałam wrażenie, że Elsie i Emma mówią do mnie, gdyż używają potocznego języka, niepozbawionego zabawnych zwrotów.
abm książka zenja blog kolaż!
Na okładce widnieje informacja, że zawiera ona 95 fotograficznych pomysłów. Nie liczyłam, wierzę na słowo 🙂 Wiele z nich jest mi znanych, gdyż od kilku lat sama kombinuję i  rozwijam się fotograficzne. Mimo to wyciągnęłam dla siebie kilka, które planuję zrealizować, np.:
  • zrobić zdjęcie podczas jazdy na rowerze, ale w stanie spoczynku (obowiązkowo z ładnie wypełnionym koszykiem!),
  • pobawić się domowej roboty filtrami na obiektyw,
  • wydrukować czarno-białe zdjęcia i je pokolorować mazakami,
  • zrobić zaproszenia z użyciem własnych zdjęć (w ogóle fajną opcją jest robienie zaproszeń nawet na codzienne okazje, typu podwieczorek ze znajomymi czy wieczór filmowy),
  • zrobić własnoręcznie mydło,
  • kupić aktówkę i załadować do niego wywołane zdjęcia, zamiast trzymać je w dużym pudle.
ABM zawiera wiele pomocnych wskazówek, np. trick z autoportretem, polegający na wzięciu głębokiego oddechu i naciśnięciu spustu migawki, następnie na powolnym wypuszczaniu powietrza. A to wszystko po to, aby zdjęcie nie było poruszone, bo przy selfie sami trzymamy aparat w niewygodnej pozycji, przez co ręka zaczyna nam drżeć.
Siostry poświęcają dużo rozdziałów na DIY. Niektóre jak najbardziej trafione, np. niskobudżetowe pomysły na tła, obraz na płótnie z fotografii, czy poduszki z głową psa.
W książce można się doszukać kilku dziwnych, a właściwie źle wyglądających propozycji, chociaż trzeba przyznać, że idea była zacna, np. bombka ze zdjęciem czy mydło domowej roboty również ze zdjęciem.
zenja blog abm0001 zenja blog abm0002 zenja blog abm0004
Książka ABM stanowi cenne źródło wiedzy, mimo iż siostry podkreślają, że ich intencją był głównie przekaz pomysłów. Piszą o świetle, jakie jest dobre, jakie nie i pokazują na przykładach; dają wskazówki, jak sobie poradzić z niekorzystnym światłem, zwracają uwagę na głębię ostrości oraz na ustawianie znajomych/modeli przed obiektywem.
To tylko ułamek tego, co znajdziecie w książce, ale to na niego zwróciłam moją uwagę, gdyż jak pisałam, część pomysłów znałam już wcześniej 🙂 I tutaj nasuwa się pytanie, czy zatem żałuję zakupu ABM? „Absolutely not”! Tak chyba powiedziałyby Elsie i Emma 🙂 Oprócz tego, że lubię mieć książki, zwłaszcza te z fotografiami, to będę cały czas wykorzystywać tą, aby wcielać w życie zawarte w niej pomysły. Zaznaczyłam sobie je, aby nie umknęły. Dodatkowo mogę pokazywać klientom, jaki konkretnie pomysł chciałabym zrealizować. Dużo lepiej działają w tym wypadku zdjęcia niż same słowa. Jeszcze jedna sprawa: ważne jest dla mnie wspieranie innych, np. blogerów. Od lat śledzę bloga ABM i oprócz nabycia kursu nie miałam okazji, aby się „odwdzięczyć” za masę inspiracji i pomysłów, które znalazłam na tym blogu. Zakup książki jest dla mnie małą formą powiedzenia „dziękuję”.

I jak, macie ochotę zaopatrzyć się w książkę? Chyba że już ją posiadacie w swojej biblioteczce?

zenja blog abm0003