6. piętro – w pracowni u Antoniny

Pracownia Antoniny mieści się na 6. piętrze eleganckiej kamienicy blisko Aleji Jerozolimskich w Warszawie. Ale nie sądzcie, że doświadczycie odgłosów zakorkowanego miasta! Panuje w niej kameralny klimat, sprzyjający twórczej atmosferze. Drewniane okiennice wychodzą na podwórze i na inne mieszkania, a szczególnie na jedno, chyba opuszczone, zagadkowe, jakby skrywało przedwojenne tajemnice. A to wszystko spowite atmosferą warszawskiego poranka, powoli zaczynającego tętnić życiem.

Read More

Pracownia artystyczna – z wizytą u Ilobahie

Czy Wy też marzycie o pracowni artystycznej? Ja owszem! Nie mogę narzekać za bardzo na moją obecną styuację, gdyż posiadam biuro oraz domowe biuro, jednakże lubię marzyć 🙂

W zeszłym roku pisałam Wam o projekcie DESKme, polegającym na znalezieniu przeze mnie kreatywnych osób i sfotografowaniu w otoczeniu ich biurka lub pracowni. Właśnie w oparciu o ten pomysł prezenuję Wam przestrzeń Ilobahie, która stworzyła sobie zarówno biuro, jak i pracownię artystyczną. Ilobahie przeprowadza się teraz, więc czym prędzej korzystajmy z okazji i podziwiajmy jej ciekawą i różnorodną estetykę – od bieli, jaka panuje w biurze po cegły, brązowe okna i drewniane biurko w pracowni. Zwróćcie uwagę, ile ciekawych rzeczy znajduje się na biurku!


Odnośnie samej Ilobahie, to pewnie już ją kojarzycie z pierwszego wyzwania gryzmołowego, które razem organizowałyśmy. Ponadto możecie ją odwiedzić na blogu „Ilobahie”. A z zawodu jest architektem wnętrz.


pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog

pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog, zebry pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog, rower pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog

3 po 3!

Kilka pytań do Ilobahie:

Co musi koniecznie znaleźć się na Twoim biurku?

1. Podstawka pod kubek z herbatą. Mam taką piękną, drewnianą podstawkę w kształcie kwadratu z napisem orzech.

2. Ponadto niewielkich rozmiarów kartka i coś do pisania – notowanie uzależnia!

3. Kiedy pracuję w pracowni, nie może zabraknąć pojemnika pełnego pędzli, bez względu nad czym aktualnie pracuję, co tworzę, uwielbiam czuć ich obecność obok siebie.

pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog

Na które blogi/strony zaglądasz systematycznie, aby zaczerpnąć inspiracji?

1. Simplife (klik)
2. Bosonamacie (klik)
3. Joulenka (klik)

Ulubione czasopisma online to…?

1. Fermliving (klik) – to ciężko nazwać magazynem, ale lubię go przeglądać
2. Readdriftless (klik)
3. Freckledmag (klik)
pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog pracownia artystyczna, biurko, na biurku, biuro, kreatywnie, zenja blog

Gdybyście chcieli być na bieżąco z wpisami zenjowymi, to zapiszcie się proszę do newslettera 🙂 Po wpisaniu danych, trzeba sprawdzić skrzynkę mailową i potwiedzić subskrypcję.

O dobrym życiu, serialach i fotografii

Zdjęcia Kasi znałam od jakiegoś czasu i bardzo mnie zdziwiło, kiedy nagle większość z nich została usunięta z jej portfolio. Zaintrygowało mnie to, dlatego zaproponowałam Kasi spotkanie, podczas którego chciałam się dowiedzieć, co się stało. Do klimatycznej kawiarni na Powiślu przybyła ze swoim wiernym towarzyszem – Russelem. Przy jego radosnych pląsach oraz aromacie dobrej herbaty, wywiązała się pomiędzy nami rozmowa na temat prostego i dobrego życia, pracy, nauki i fotografii. Zapraszam do spędzenia kilku chwil z Kasią Hołopiak.


Kasiu, jak się relaksujesz?

Uwielbiam oglądać amerykańskie seriale, np. „Mad Men” lub „True Detective”. Usprawiedliwiam się sama przed sobą, że robię to tylko kiedy jestem w kompletnej niemocy intelektualnej 🙂 Ostatnio zaczęłam też oglądać serial „The Americans” w hiszpańskiej wersji dubbingowej jako część nauki języka hiszpańskiego. Inne formy relaksu to długie spacery, najlepiej w górach i joga, którą ćwiczę od 15 lat. Jest ona częścią mojej pracy z ciałem.

Przeglądasz jakieś blogi?

Rzadko, chociaż są takie dwa, które uwielbiam i regularnie śledzę: blog Barta Pogody i jego żony Sylvii. Podoba mi się ich podejście do fotografii, a zwłaszcza stosunek Sylvii do życia. Jest on zrelaksowany, dbający o jakość. Oglądam za to sporo profili na Instagramie. Polecam np. Molly Steele, podróżującą po Stanach z aparatem analogowym.

rozmowa Kasia H zenja blog0003 rozmowa Kasia H zenja blog0004

Jak to się stało, że robisz teraz to, co robisz?

Kiedy zamieniłam korporację na pracę w administracji państwowej, miałam więcej wolnego czasu. Wtedy pomyślałam o fotografii. Złapałam za aparat i zaczęłam robić zdjęcia, ale czułam się bardzo niepewnie. Dlatego poszłam na studia fotograficzne i rozpoczęłam eksplorować temat.

Czyli nie żałujesz, że poszłaś na studia fotograficzne?

Nie. Byłam w dobrej szkole z ciekawymi zajęciami i ludźmi, którzy są dla mnie autorytetem. Nauczyli mnie myślenia projektowego i dzięki nim zainteresowałam się fotografią artystyczną. Technikę w głównej mierze opanowałam sama , robiąc dużo zdjęć w studio, ucząc się metodą prób i błędów.

Dlaczego nie jesteś pełnoetatowym fotografem?

Kiedy zaczęłam fotografować na serio, myślałam, że z czasem rzucę pracę na etacie i zajmę się wyłącznie fotografią. W między czasie zauważyłam, że trudno wyżyć z robienia zdjęć. Zdałam sobie też sprawę, że poświęcenie się tylko fotografii może być dla mnie w dalszej perspektywie ograniczające. Obawiałam się, że stanie się ona dla mnie rutyną, której nie będę mogła zmienić, bo pracując komercyjnie, nie ma się dużego pola do popisu, tylko trzeba robić to, czego oczekuje klient. Biorąc pod uwagę zlecenia architektoniczne, jakie wtedy miałam i ilość czasu spędzanego w Photoshopie, zadecydowałam, że zajmowanie się tylko i wyłącznie fotografowaniem, mogłoby być dla mnie zbyt męczące i monotonne.

Jaki rodzaj fotografii najchętniej uprawiasz?

Portret. Eksploruję minimalizm, szukam środków wyrazu tam, gdzie nie dzieje się za dużo, łapię coś niewidzialnego. Nie lubię fajerwerków podczas sesji.

Kasia Hołopiak kolaż zenja blog

Znam Twoje portfolio od jakiegoś czasu i kiedy przygotowywałam się do naszej rozmowy, zauważyłam, że się zmieniło. Brakuje w nim wielu zdjęć. Usunęłaś je?

Tak. To naturalny proces krytycznego przyglądania się temu, co się kiedyś zrobiło.

Ale aż tyle?

Co pewien czas przeglądam moje portfolio, oceniam zdjęcia, czy są w zgodzie z moją obecną estetyką i usuwam te, które nie spełniają moich oczekiwań. Nie jest to dla mnie nic wstydliwego. . Staram się świadomie podchodzić do życia, ewaluować je na bieżąco. Porażka jest naturalna i z niej wyciągamy największą naukę . Cieszę się, że jestem w stanie dostrzec moje błędy i robić coś lepszego.

Jakie rady dałabyś początkującemu fotografowi?

Robić dużo zdjęć i robić je wszędzie. Nie ograniczać się do fotografii portretowej, czerpać z wielu inspiracji, np. z fotografii ulicznej, bo to wszystko dużo wnosi do postrzegania świata, tworzenia historii. Trzeba oglądać dużo zdjęć, nie bać się inspirować, a nawet wzorować.

Gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Przypuszczam, że moje życie będzie wyglądało mniej więcej tak samo. Kiedyś byłam osobą wybitnie ambitną i dążącą we wszystkim do perfekcji. Teraz moje myślenie kompletnie się zmieniło. Nie chcę być perfekcjonistką; interesuje mnie zwykłe życie. A fotografia będzie ze mną cały czas, bo dzięki niej życie staje się głębsze. Kiedy patrzę na świat przez aparat, o wiele więcej widzę. 

Dziękuję za rozmowę.

3 po 3 linki

3po3, czyli 3 odpowiedzi Kasi na 3 pytania

3 miejsca w Warszawie, które mnie relaksują i inspirują:

  1. Akademia Hatha-Jogi Sławomira Bubicza
  2. Las Bielański
  3. Leica Gallery
3 fotografów, których podziwiam:
  1. Philip-Lorca diCorcia
  2. Peter Lindbergh
  3. Hedi Slimane
3 książki godne polecenia:
  1. “The Ongoing Moment”, Geoff Dyer
  2. “Oczyszczenie”, Sofi Oksanen
  3. “Zen Habits”, Leo Babauta

rozmowa Kasia H zenja blog0002

Creative Mornings po krakowsku

Uwielbiam poranki. Wy też, prawda? 🙂 Pewnie nie wszyscy, ale gdybym Wam powiedziała, że macie wpaść na kreatywny poranek, z miłymi ludźmi, dobrą kawą i śniadaniem, to może wyczołgalibyście się z łóżka? Od jakiegoś czasu współorganizuję spotkania CreativeMornings w Warszawie. Byłam bardzo zaciekawiona, jak to się robi w Krakowie, dlatego tam się wybrałam. I tutaj przechodzę już do meritum tego wpisu: przedstawiam Wam Justynę Kozioł, która jest gospodarzem krakowskich CreativeMornings. Dodatkowo mówią o Niej „pani od PR-u”. Ale dlaczego – tego dowiecie się z rozmowy 🙂

Czy poranki są dla Ciebie ważne?

Tak, mam potrzebę świadomego przeżywania ich, aby były dla mnie, by się nie spieszyć, mieć czas na rozbudzenie się, posiedzenie w ciszy. Lubię też włączyć radio, posłuchać, co się dzieje, przeglądnąć gazetę lub portale internetowe. Uważam, że to, czym nasiąknę rano, ma niesamowitą moc – może wpłynąć na to, co mi zostanie w głowie przez resztę dnia. Taką moc ma właśnie CM (CreativeMornings).

Zanim zapytam Cię o ideę CM, podziel się proszę historią, jak wpadłaś na pomysł, aby organizować te spotkania?

Zaczęło się od celebrowania moich niedzielnych poranków. Był taki czas, kiedy w jednej z radiostacji emitowano niespieszne wywiady, trwały one nawet 2 godziny. Nieraz nastawiałam sobie specjalnie budzik, aby wstać na tą audycję. Słuchałam jej, będąc jeszcze w łóżku lub prząc kawę. To dawało mi przyjemny start. Pomyślałam sobie, że coś jest w tych rozmowach. Z niektórymi przemyśleniami pozostawałam na resztę dnia. Doszłam do wniosku, że takie coś można zrealizować np. w kawiarni i niekoniecznie w formie wywiadu, ale spotkania, podczas którego rozmawiałabym z daną osobą. Potem pomyślałam, że fajnie byłoby zaprosić jeszcze innych ludzi, którzy mogliby zadać pytania, napić się porannej kawy. W czasie, kiedy ten projekt kiełkował w mojej głowie, nie było wielu porannych wydarzeń w Krakowie, dlatego wydawało mi się, że to będzie coś nowego. Rozpoczęłam research od Berlina, który uwielbiam i cenię za kreatywność. Uwierz mi, że naprawdę wrzuciłam do wyszukiwarki hasło w stylu: „creative mornings berlin”.

I nie musiałaś pewnie długo szukać? 🙂

Tak, od razu trafiłam na stronę berlińskiego CM! Pomyślałam sobie, że i ja mogę być organizatorem takich spotkań w Krakowie. Wraz z koleżanką przygotowałyśmy zgłoszenie i wysłałyśmy ekipie z Nowego Jorku, która udziela licencji na CM. Bez problemu otrzymałyśmy zgodę.

zenja blog Justyna Kozioł0002

To uchyl teraz rąbka tajemnicy i powiedz w skrócie, o co chodzi w CM?

Creative Mornings to okazja do tego, aby się spotkać, w większym gronie, wspólnie wypić kawę, zjeść śniadanie i posłuchać historii ciekawej i kreatywnej osoby. Spotkania są darmowe, dla każdego, kto jest w stanie raz w miesiącu, często wcześniej niż zwykle, wstać i pojechać w innym kierunku niż na co dzień 🙂 Po takim spotkaniu nierzadko słyszę opinie od uczestników, że są pozytywnie naładowani i będą mieć o czym myśleć przez cały dzień. I oto właśnie chodzi!

Warto wspomnieć, że idea CM pochodzi z Nowego Jorku.

Tak, w Nowym Jorku powstał pierwszy zespół CM, a potem idea rozpowszechniła się na całym świecie. Obecnie zaangażowanych jest ponad 100 miast. W Polsce jest to Kraków i Warszawa.

3 po 3 linki

3 po 3, czyli 3 odpowiedzi na 3 pytania

3 miejsca w Krakowie, które mnie inspirują:

  1. Mostowa – fascynuje mnie, jak niczym nie wyróżniająca się ulica Mostowa, po zbudowaniu dochodzącej do niej kładki pieszo-rowerowej na Wiśle, ożyła rozrywkowo i kulturalnie, zachowując przy tym swój intymny charakter.
  2. Konfederacka 4 – kawiarnia/winebar w pomieszczeniach dawnej piekarni na Dębnikach, czyli poza typowymi szlakami turystyczno-knajpianymi, a jednak zawsze tam pełno życia i nieprzypadkowych gości.   
  3. Nowa Huta – wychowałam się w Nowej Hucie i bardzo emocjonalnie odbieram wszystko, co się tam dzieje. Z ciekawością obserwuję społeczne i kulturalne inicjatywy, które tam powstają. Nowohucka rysowniczka, Agata Dębicka, zrobiła kiedyś ilustrację z podpisem: „Możesz wyrwać dziewczynę z Huty, ale Huty z dziewczyny nie wyrwiesz”. To o mnie 🙂

3 miejsca w sieci, które regularnie odwiedzam to Facebook, poczta i konto w banku 🙂 A tak serio, to z tych naprawdę ulubionych wymieniłabym:

  1. CreativeMornings.com – chętnie sprawdzam, co słychać i o czym rozmawia się w innych miastach.
  2. TheGreatDiscontent.com – wywiady z kreatywnymi, mam swoje ulubione, do których regularnie wracam, np. do rozmowy z Debbie Millman.
  3. WhatShouldIeatForBreakfastToday.com – po pierwsze dlatego, że lubię celebrować poranki i śniadania, po drugie ze względu na zdjęcia i historie, a po trzecie z powodu mojego ukochanego Berlina, który pojawia się w tle.

3 biografie/autobiografie, które polecam:

  1. Proszę bardzo” Andy Rottenberg
  2. „Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow” Marka Beylin’a
  3. „Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak” Anny Kamińskiej

zenja blog Justyna Kozioł0004

Słyszałam, że byłaś „u źródła”?

Skorzystałam z zaproszenia i pojechałam na międzynarodowy zlot organizatorów CM do Nowego Jorku. Chciałam porozmawiać z innymi osobami, poznać Tinę, która to wymyśliła, sprawdzić, czy nadajemy na tych samych falach. I oczywiście miałam w planach zwiedzić NY 🙂 Utwierdziłam się w przekonaniu, że projekt tworzy grupa pozytywnych zapaleńców ze świetnymi pomysłami! Idea CM stała się dla mnie bardziej namacalna i poznałam ludzi, którzy za nią stoją.

Odwiedziłaś jeszcze CM w Berlinie. Jak wypada Kraków w porównaniu z NY i Berlinem?

Dosyć dobrze. Nie mamy czego się wstydzić, mimo iż działamy na mniejszą skalę. W nowojorskich spotkaniach bierze udział około 500 osób, w Berlinie trochę mniej. Ale doszły do mnie głosy, że to właśnie na kameralnych spotkaniach panuje klimat skory do rozmów z prelegentem i między sobą. Pod względem energii, ludzi i atmosfery nie odstajemy od pozostałych miast.

Czy bycie PR-owcem pomaga Ci przy organizacji spotkań CM?

Jak najbardziej. Moja praca wymaga ode mnie kreatywności i niebania się zadzwonienia do kogoś, zaproponowania współpracy, wystąpienia lub sponsoringu. Praca w PR-ze nauczyła mnie, że nie ma „świętych krów”, czyli osób, do których nie da się dotrzeć. Kiedy zaczynałam pracować w branży, byłam dosyć nieśmiała. Nauczyłam się wychodzić ze strefy komfortu. Przeszłam niesamowitą drogę i teraz łatwiej i sprawniej wychodzi mi organizowanie spotkań.

Nie boisz się odrzucenia, kiedy proponujesz współpracę w ramach CM? Jest ona non profit, więc pewnie nie zawsze otrzymujesz pozytywną odpowiedź.

Boję się i wiadomo, że odrzucenie jest nieprzyjemne. Ale to mnie nie powstrzymuje. Jeśli mi ktoś odmawia i czuję, że nie da się z tym nic zrobić, to myślę sobie, że znajdzie się inny człowiek, inny pomysł, inne rozwiązanie.

Czyli nie winisz siebie za to?

Jeśli zrobiłam coś źle, to „mam ze sobą pogadankę” i wyciągam wnioski. Ale dalej próbuję. Uważam, że warto zrobić błąd i usłyszeć odmowę, niż nic nie robić. Gdybym miała kierować się lękiem, to musiałabym poszukać sobie innego zajęcia. Odmowa jest elementem całego procesu.

Czy CM jest Twoim hobby?

Jestem ciekawa ludzkich historii, uwielbiam czytać biografie. CM jest sposobem na to, aby posłuchać przez 20 minut o życiu kreatywnych osób. W tym sensie pokrywa się to z moimi pasjami. Dodatkowo nic mnie tak w życiu nie inspiruje do działania i nie generuje nowych pomysłów, jak słuchanie, podglądanie, obserwowanie i poznawanie fascynujących osób.

Kiedy odbędzie się kolejne spotkanie w Krakowie i jak można wziąć w nim udział?

Najbliższe spotkanie odbędzie się 25. września, ale wszystkie miejsca od dawna są już zarezerwowane. Zapraszam na CreativeMornings/Kraków w październiku – będziemy wtedy obchodzić drugie urodziny. Szczegóły zapowiemy na naszym fanpage’u.

Dziękuję za kreatywną rozmowę!

Dziękuję.

zenja blog Justyna Kozioł0001