In fotografia, grafika, magazyny on
11 czerwca 2015

Co warto pooglądać w wersji online i za darmo?

Jak już wiecie z tego posta, magazyny są moją nieodłączną częścią mojego życia. Uwielbiam je przeglądać, a jeszcze bardziej – gromadzić. W sumie nie wiem, czemu jestem magazynowym chomikiem. Zawsze lubię mieć zapas. Nie tylko tych w wersji papierowej, ale też online. I tutaj chciałbym się zatrzymać na parę chwil. Przedstawię Wam 4 ulubieńców, którzy dostępni są tylko w formie elektronicznej. W tym poście skupię się na kategorii lifestylowej z naciskiem na fotografię, wnętrza, design i grafikę.

Zdjęcie 11.06.2015, 16 47 22

Na początku magazyn, którego fotografie mi zapierają dech w piersiach, tudzież w płucach 🙂 Koniecznie ustawcie pełen ekran! Oto kanadyjski Freckled. Layout minimalistyczny, zdjęcia głównie poziome, dużo widoków, ilustracji i nawet trochę mody. Nie zrażajcie się tym, że od jakiegoś czasu nie ma aktualizacji – i tak warto przeglądnąć poprzednie wydania. Jeśli mielibyście ochotę zobaczyć swoje zdjęcia we Freckled, to tutaj można starać się o publikację.
Zrzut ekranu 2015-06-11 o 16.18.32

Dla odmiany coś kolorowego – Katha – magazyn z Filipin. Pełen życia, pomysłów, kreatywnego podejścia, ilustracji, no i artykułów. Po przeglądnięciu Kathy mam ochotę przytulić cały świat 🙂 Polecam szczególnie przyjemny tekst o szczęściu, którego doświadczamy na co dzień. Warto zadać sobie od czasu do czasu proste pytania typu: czy ktoś nas dzisiaj rozśmieszył albo czy od kogoś coś dostaliśmy. Dzięki temu zauważymy malutkie oznaki szczęścia 🙂
Zrzut ekranu 2015-06-11 o 19.45.54

A teraz projekt online w formie magazynu: Natural living. Aprile – autorka NL – pisze o swym projekcie jako o książce, jednak mi on przypomina bardziej czasopismo. Trudno mi je do czegoś przyrównać, gdyż nie znam podobnych form. NL powstało z umiłowania do przyrody, zielnika, prostych, codziennych, zwykłych rzeczy i starych gazet. Dla chętnych jest też tekst, ale ja się koncentrowałam na zdjęciach. Ilekroć oglądam NL, pragnę wsiąść na rower i pojeździć po wiejskich drogach, a potem wypić lemoniadę 🙂
Zrzut ekranu 2015-06-11 o 16.17.17

Żegnam się z Wami razem z Wave Magazine. Specjalnie zostawiłam go na koniec, gdyż skrywa on pewną tajemnicę, którą odkryłam kilka miesięcy po tym, jak go znalazłam. Najpierw co nie co o Wave: jest żywiołowy, o gadżetach, modzie, okraszony tekstami na temat kreatywności. Rzadko czytam magazyny, głównie je przeglądam, natomiast Wave sprawił, że sporządziłam sobie nawet notatki! Warto przeczytać o 30 rzeczach, które trzeba przestać robić, gdyż blokują kreatywność i o zasadach produktywności. Zobaczcie też różne formy pendrivów. Tak bardzo spodobał mi się drewniany, że podobnego musiałam sama upolować. Interesującą cechą magazynu jest grafika, która wręcz krzyczy 🙂 No dobra, przyszedł czas na uchylenie rąbka tajemnicy: Wave w ogóle nie istnieje… Jest to projekt studencki na zaliczenie. I co? Niefajnie, prawda? Doszłam do tego po kilku miesiącach poszukiwań nowego numeru. Trafiłam wtedy na info, które widnieje na stronie Issuu. Szczęka mi opadła… Niestety nie będzie drugiego numeru. Chlip!
Zrzut ekranu 2015-06-11 o 16.32.43


Kto dotarł do końca? 🙂 No to jeszcze jako nagroda postscriptum.
***
PS W zestawieniu miał się jeszcze pojawić Soffa, ale dopiero przy tworzeniu posta, dowiedziałam się, że istnieje również w wersji papierowej, czyli nie spełnia warunku bycia tylko magazynem online. Przy okazji polecam Wam wnętrzarsko-lifestylowy Ilobahie Creative, o którym wspominałam w cotygodniowych zestawieniach 3po3. Pojawił się nowy numer 🙂
Previous Post Next Post