Creative Mornings po krakowsku

Uwielbiam poranki. Wy też, prawda? 🙂 Pewnie nie wszyscy, ale gdybym Wam powiedziała, że macie wpaść na kreatywny poranek, z miłymi ludźmi, dobrą kawą i śniadaniem, to może wyczołgalibyście się z łóżka? Od jakiegoś czasu współorganizuję spotkania CreativeMornings w Warszawie. Byłam bardzo zaciekawiona, jak to się robi w Krakowie, dlatego tam się wybrałam. I tutaj przechodzę już do meritum tego wpisu: przedstawiam Wam Justynę Kozioł, która jest gospodarzem krakowskich CreativeMornings. Dodatkowo mówią o Niej „pani od PR-u”. Ale dlaczego – tego dowiecie się z rozmowy 🙂

Czy poranki są dla Ciebie ważne?

Tak, mam potrzebę świadomego przeżywania ich, aby były dla mnie, by się nie spieszyć, mieć czas na rozbudzenie się, posiedzenie w ciszy. Lubię też włączyć radio, posłuchać, co się dzieje, przeglądnąć gazetę lub portale internetowe. Uważam, że to, czym nasiąknę rano, ma niesamowitą moc – może wpłynąć na to, co mi zostanie w głowie przez resztę dnia. Taką moc ma właśnie CM (CreativeMornings).

Zanim zapytam Cię o ideę CM, podziel się proszę historią, jak wpadłaś na pomysł, aby organizować te spotkania?

Zaczęło się od celebrowania moich niedzielnych poranków. Był taki czas, kiedy w jednej z radiostacji emitowano niespieszne wywiady, trwały one nawet 2 godziny. Nieraz nastawiałam sobie specjalnie budzik, aby wstać na tą audycję. Słuchałam jej, będąc jeszcze w łóżku lub prząc kawę. To dawało mi przyjemny start. Pomyślałam sobie, że coś jest w tych rozmowach. Z niektórymi przemyśleniami pozostawałam na resztę dnia. Doszłam do wniosku, że takie coś można zrealizować np. w kawiarni i niekoniecznie w formie wywiadu, ale spotkania, podczas którego rozmawiałabym z daną osobą. Potem pomyślałam, że fajnie byłoby zaprosić jeszcze innych ludzi, którzy mogliby zadać pytania, napić się porannej kawy. W czasie, kiedy ten projekt kiełkował w mojej głowie, nie było wielu porannych wydarzeń w Krakowie, dlatego wydawało mi się, że to będzie coś nowego. Rozpoczęłam research od Berlina, który uwielbiam i cenię za kreatywność. Uwierz mi, że naprawdę wrzuciłam do wyszukiwarki hasło w stylu: „creative mornings berlin”.

I nie musiałaś pewnie długo szukać? 🙂

Tak, od razu trafiłam na stronę berlińskiego CM! Pomyślałam sobie, że i ja mogę być organizatorem takich spotkań w Krakowie. Wraz z koleżanką przygotowałyśmy zgłoszenie i wysłałyśmy ekipie z Nowego Jorku, która udziela licencji na CM. Bez problemu otrzymałyśmy zgodę.

zenja blog Justyna Kozioł0002

To uchyl teraz rąbka tajemnicy i powiedz w skrócie, o co chodzi w CM?

Creative Mornings to okazja do tego, aby się spotkać, w większym gronie, wspólnie wypić kawę, zjeść śniadanie i posłuchać historii ciekawej i kreatywnej osoby. Spotkania są darmowe, dla każdego, kto jest w stanie raz w miesiącu, często wcześniej niż zwykle, wstać i pojechać w innym kierunku niż na co dzień 🙂 Po takim spotkaniu nierzadko słyszę opinie od uczestników, że są pozytywnie naładowani i będą mieć o czym myśleć przez cały dzień. I oto właśnie chodzi!

Warto wspomnieć, że idea CM pochodzi z Nowego Jorku.

Tak, w Nowym Jorku powstał pierwszy zespół CM, a potem idea rozpowszechniła się na całym świecie. Obecnie zaangażowanych jest ponad 100 miast. W Polsce jest to Kraków i Warszawa.

3 po 3 linki

3 po 3, czyli 3 odpowiedzi na 3 pytania

3 miejsca w Krakowie, które mnie inspirują:

  1. Mostowa – fascynuje mnie, jak niczym nie wyróżniająca się ulica Mostowa, po zbudowaniu dochodzącej do niej kładki pieszo-rowerowej na Wiśle, ożyła rozrywkowo i kulturalnie, zachowując przy tym swój intymny charakter.
  2. Konfederacka 4 – kawiarnia/winebar w pomieszczeniach dawnej piekarni na Dębnikach, czyli poza typowymi szlakami turystyczno-knajpianymi, a jednak zawsze tam pełno życia i nieprzypadkowych gości.   
  3. Nowa Huta – wychowałam się w Nowej Hucie i bardzo emocjonalnie odbieram wszystko, co się tam dzieje. Z ciekawością obserwuję społeczne i kulturalne inicjatywy, które tam powstają. Nowohucka rysowniczka, Agata Dębicka, zrobiła kiedyś ilustrację z podpisem: „Możesz wyrwać dziewczynę z Huty, ale Huty z dziewczyny nie wyrwiesz”. To o mnie 🙂

3 miejsca w sieci, które regularnie odwiedzam to Facebook, poczta i konto w banku 🙂 A tak serio, to z tych naprawdę ulubionych wymieniłabym:

  1. CreativeMornings.com – chętnie sprawdzam, co słychać i o czym rozmawia się w innych miastach.
  2. TheGreatDiscontent.com – wywiady z kreatywnymi, mam swoje ulubione, do których regularnie wracam, np. do rozmowy z Debbie Millman.
  3. WhatShouldIeatForBreakfastToday.com – po pierwsze dlatego, że lubię celebrować poranki i śniadania, po drugie ze względu na zdjęcia i historie, a po trzecie z powodu mojego ukochanego Berlina, który pojawia się w tle.

3 biografie/autobiografie, które polecam:

  1. Proszę bardzo” Andy Rottenberg
  2. „Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow” Marka Beylin’a
  3. „Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak” Anny Kamińskiej

zenja blog Justyna Kozioł0004

Słyszałam, że byłaś „u źródła”?

Skorzystałam z zaproszenia i pojechałam na międzynarodowy zlot organizatorów CM do Nowego Jorku. Chciałam porozmawiać z innymi osobami, poznać Tinę, która to wymyśliła, sprawdzić, czy nadajemy na tych samych falach. I oczywiście miałam w planach zwiedzić NY 🙂 Utwierdziłam się w przekonaniu, że projekt tworzy grupa pozytywnych zapaleńców ze świetnymi pomysłami! Idea CM stała się dla mnie bardziej namacalna i poznałam ludzi, którzy za nią stoją.

Odwiedziłaś jeszcze CM w Berlinie. Jak wypada Kraków w porównaniu z NY i Berlinem?

Dosyć dobrze. Nie mamy czego się wstydzić, mimo iż działamy na mniejszą skalę. W nowojorskich spotkaniach bierze udział około 500 osób, w Berlinie trochę mniej. Ale doszły do mnie głosy, że to właśnie na kameralnych spotkaniach panuje klimat skory do rozmów z prelegentem i między sobą. Pod względem energii, ludzi i atmosfery nie odstajemy od pozostałych miast.

Czy bycie PR-owcem pomaga Ci przy organizacji spotkań CM?

Jak najbardziej. Moja praca wymaga ode mnie kreatywności i niebania się zadzwonienia do kogoś, zaproponowania współpracy, wystąpienia lub sponsoringu. Praca w PR-ze nauczyła mnie, że nie ma „świętych krów”, czyli osób, do których nie da się dotrzeć. Kiedy zaczynałam pracować w branży, byłam dosyć nieśmiała. Nauczyłam się wychodzić ze strefy komfortu. Przeszłam niesamowitą drogę i teraz łatwiej i sprawniej wychodzi mi organizowanie spotkań.

Nie boisz się odrzucenia, kiedy proponujesz współpracę w ramach CM? Jest ona non profit, więc pewnie nie zawsze otrzymujesz pozytywną odpowiedź.

Boję się i wiadomo, że odrzucenie jest nieprzyjemne. Ale to mnie nie powstrzymuje. Jeśli mi ktoś odmawia i czuję, że nie da się z tym nic zrobić, to myślę sobie, że znajdzie się inny człowiek, inny pomysł, inne rozwiązanie.

Czyli nie winisz siebie za to?

Jeśli zrobiłam coś źle, to „mam ze sobą pogadankę” i wyciągam wnioski. Ale dalej próbuję. Uważam, że warto zrobić błąd i usłyszeć odmowę, niż nic nie robić. Gdybym miała kierować się lękiem, to musiałabym poszukać sobie innego zajęcia. Odmowa jest elementem całego procesu.

Czy CM jest Twoim hobby?

Jestem ciekawa ludzkich historii, uwielbiam czytać biografie. CM jest sposobem na to, aby posłuchać przez 20 minut o życiu kreatywnych osób. W tym sensie pokrywa się to z moimi pasjami. Dodatkowo nic mnie tak w życiu nie inspiruje do działania i nie generuje nowych pomysłów, jak słuchanie, podglądanie, obserwowanie i poznawanie fascynujących osób.

Kiedy odbędzie się kolejne spotkanie w Krakowie i jak można wziąć w nim udział?

Najbliższe spotkanie odbędzie się 25. września, ale wszystkie miejsca od dawna są już zarezerwowane. Zapraszam na CreativeMornings/Kraków w październiku – będziemy wtedy obchodzić drugie urodziny. Szczegóły zapowiemy na naszym fanpage’u.

Dziękuję za kreatywną rozmowę!

Dziękuję.

zenja blog Justyna Kozioł0001