In wnętrza on
7 kwietnia 2015

Inspiracje biurkowe z legendą w tle

Uwielbiam przeglądać i gromadzić zdjęcia dotyczące domowej przestrzeni biurowej. Fascynuje mnie teraz wszechobecna biel, metalowe elementy na biurku, designerski komputer, industrialne lampy biurkowe, naścienne tablice z inspiracjami, clipboardy, etc. Oczywiście do tego super krzesło. Właśnie: krzesło, ale jakie? No białe, może z metalowym elementem czy drewnianym, wygodne, ale przede wszystkim ładne. Że też tylko tyle jestem w stanie powiedzieć o krześle… Na szczęście znajoma architekt oświeciła mnie, jak jej dumnie pokazywałam moje pinterestowe inspiracje biurkowe. Rzekła:
– Kasia, przecież ty lubisz legendarne krzesła od Thoneta i Eames’a! – zdumiały mnie te słowa, bo niby wiem, że krzesło to czyjś design, no ale żeby było legendarne?! Jakoś nie byłam tego świadoma. – O, wow! – odparłam i wysłuchałam okrzyków zachwytu znajomej. Postanowiłam poszerzyć moją pinterestową wiedzą o dwie historie krzesłowe. Posłuchajcie…

Thonetźródła zdjęć użytych w kolażu: 1 2 3

Thonet, a tak właściwie Michael Thonet był synem znanego niemieckiego grabarza, ale postanowił zostać stolarzem. Rozpoczął eksperymenty z fornirem, czego efektem była technologia gięcia drewna (tutaj można zobaczyć filmik gięcia drewna, z którego powstaje oparcie krzesła). I tak w 1859 roku narodziło się Krzesło Nr 14 (obecnie zwane Nr 214). Ów model składał się z niewielu elementów: 6 elementów z drewna bukowego, 10 śrub i 2 nakrętek. Wpływało to na łatwy transport, ale i też na minimalistyczny, elegancki wygląd. Thonet odniósł niebywały sukces (produkując jeszcze inne modele) i zaczął zaopatrywać liczne restauracje na całym świecie. Legenda głosi, że z restauracji na Wieży Eiffla wypadło krzesło. Nic mu się nie stało, mimo iż przeleciało 57 metry. Historia miała dowieść solidności i jakości wykonania. Przyznam, że mnie to zachęca, aby udać się czym prędzej na pchli targ i upolować Nr 214 🙂 Gdyby ktoś przejeżdżał koło Frankenbergu, to może wpaść do Muzeum Thoneta (dajcie znać, jak już byliście!).

legendarne krzesło1

źródło zdjęć: 1 

Przejdźmy teraz do drugiej gwiazdy tego posta, czyli do krzesła autorstwa Ray’a i Charles’a Eames, którzy mają cechę wspólną z Michaelem Thonetem, mianowicie eksperymenty z gięciem sklejki.

CR.CRp027_credit

Chciałabym Wam przedstawić ich rewolucyjne krzesła: DSW (Dining Height Side Chair Wood) i DAW (Dining Height Armchair Wooden Base). Wraz ze swoim rodzeństwem (czyli innymi, podobnymi krzesłami) zostały zaprezentowane w 1950 roku podczas konkursu nowojorskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMa). Zdobyły trofeum i przeszły do historii jako pierwsze plastikowe modele produkowane przemysłowo. Nie macie wrażenia, że te krzesła się nigdy nie zestarzeją? Małżeństwo jest znane jeszcze z innych projektów; m.in. niesamowitego domu, stworzonego dla powracających żołnierzy z wojny i z różnych filmowych produkcji.

krzesła2 

źródło zdjęć: 1 2 3

Wasza kolej. Co jest niezbędne do pracy przy biurku? Biała ściana, metalowe koszyki czy designerskie krzesło? Porządek czy bałagan?

Previous Post Next Post
  • Ł

    Też bym chciała taką klawiaturę z serduszkiem, jak na zdjęciu na górze. Jedno przyciśnięcie i już wyskakuje odpowiedni emotikon 🙂 Ktoś pewnie bardzo potrzebował takiego klawisza 🙂

  • zdecydowanie porządek- w bałaganie nie mogę się za nic skupić! 🙂

  • Uporządkowany bałagan! Pedantyzm odpada a zbytni rozgardiasz zabija zdolność myślenia.

    • No proszę! Aż ciekawa jestem, jak wygląda Vandrerowe biurko 🙂

      • Vandrer na razie nie ma swojej własnej przestrzeni ale zrobił sobie kącik artystyczny w suterenie żeby nie niszczyć pedantycznego porządku domowników w dziennej części domu. Ale jak tylko uwije swoje gniazdko… Na razie zbiera inspiracje:)

  • Eye

    Bardzo ciekawa historia. Twój artykuł zachęcił mnie do dalszego zgłębienia tematu. Część zdobytej wiedzy udało mi się nawet wykorzystać w pracy. Dzięki :))
    Myślę, że najważniejsze jest to, aby przy biurku czuć się swobodnie, na luzie. Trzeba je urządzić po swojemu. Ja na przykład mam przed sobą ścianę z obrazkami. Pod ręką zawsze mam jakiś notatnik, aby zanotować myśli, zanim uciekną. Wygodne krzesło (niekoniecznie dizajnerskie) to podstawa. Lubię porządek, ale czasem bałaganię…

    Pozdrawiam

    • Ja też mam taki notes, lecz nie notuję w nim wszystkiego. Pracuję nad tym, aby wyłącznie z niego korzystać. Jest już wymiętolony, więc być może nowy designerski notes mnie zachęci, aby zrezygnować z innych opcji notowania 🙂

  • rambo

    żółte, samoprzylepne karteczki, w których po pewnym czasie i tak potrafię się zgubić 😉

    • A próbowałeś już z notesem, jak to Eye polecił w komentarzu? 🙂