In design, kaligrafia, rozwój osobisty on
8 stycznia 2017

Kaligrafia nowoczesna: czy po 4 miesiącach czegoś się nauczyłam

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Czy po 4 miesiącach nauki kaligrafii nowoczesnej (a konkretnie – brush letteringu) czegoś się nauczyłam? Ależ tak! Aczkolwiek nie jest tak różowo, jak zakładałam; w dalszej części wpisu wyjaśnię, co mam na myśli. 🙂

Dlaczego zaczęłam naukę kaligrafii nowoczesnej?

Ćwiczyłam przez kilka miesięcy hand lettering, o którym już pisałam (link: tutaj), szlifowałam literki w wyzwaniach na Instagramie (link: tutaj) i wiedziałam, że istnieje takie coś jak kaligrafia, ale nie ciągnęło mnie do niej, gdyż wydawało mi się, że wszyscy piszą w ten sam sposób, co postrzegałam jako nudne. Myliłam się, ale o tym za chwilę. W wyzwaniach na Instagramie ciągle widziałam wykaligrafowane napisy i pewnie dlatego naszła mnie ochota, aby spróbować. Nie mam talentów plastycznych, ale w hand letteringu dawałam radę, dlatego stwierdziłam, że jeden prosty alfabecik na pewno uda mi się jakoś wykaligrafować.

Kaligrafia vs. kaligrafia nowoczesna vs. brush lettering

Postawiłam na brush lettering, czyli pisanie za pomocą brush penów (będę używać angielskiej nazwy, gdyż hasło: „pisak pędzelkowy” nie przypadł mi do gustu). Zafascynowało mnie to, że za pomocą brush penów można robić zaórwno bardzo grube, jak i cienkie kreski. Tego nie doświadczymy w tradycyjnej kaligrafii. Spotkałam się jeszcze z określeniem: „nowoczesna kaligrafia” i właśnie tym hasłem będę się posługiwać.

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Od czego zaczęłam naukę kaligrafii nowoczesnej?

Obserwowałam kaligrafujące dziewczyny na Instagramie, przeglądałam blogi, nabyłam książki, ale pierwszym konkretnym krokiem była wyprawa do sklepu plastycznego. Na szczęście mam niedaleko taki sklep, więc założyłam radośnie mój kask w serduszka, odpalilam przystojnego Romka i podjechałam do sklepu. Oczywiście czytałam wcześniej o brush penach i znałam kilka firm, ale pamiętałam tylko jedną, która się ciągle przewijała przez wszystkie znane „kaligraficzki” – Tombow (ten znany Tombow Fudenosuke już jest dostępny we frannisowym sklepiku, link tutaj). Wparzyłam do sklepu i po przywitaniu się, ogłosiłam, że zaczynam naukę brush letteringu i chciałabym zobaczyć wszystkie brush peny. Ku memu zdziwieniu; pani sprzedawczyni łypnęła na mnie dziwnym wzorkiem. Najpierw pomyślałam, że wystraszył ją widok mojego kasku i ochraniaczy na kolanach. Okazało się jednak, że mówię dziwnym językiem, że pani nie wie, co to „bra… lete…”?! Nie poddałam się! Pani była po 30-tce, czyli w kwiecie wieku, wytłumaczyłam jej uroczyście, o co mi chodzi. Sprzedawczyni już trochę zrozumiała i pokazała mi Marvy oraz Kuretake Zig Art&Graphics Twin. Zapytałam się o Tombowa, niestety nigdy nie słyszała nazwy tej firmy (a pracowała w sklepie dosyć dobrze zaopatrzonym). No nic, nabyłam to, co mi pokazała i udałam się do mieszkania. To był koniec sierpnia. Naukę miałam rozpocząć 1.września, jak przystało na obowiązkową uczennicę.

Trudne początki, czyli jak nie uczyć się pisać

Teraz już wiem, że polecone brush peny były nieodpowiednie dla początkujących. Kiedy spróbowałam stawiać pierwsze litery, brush peny dziwnie się wyginały. Kuretake Zig ma długi i gruby pędzel i na zakrętach bardzo się wije, np. podczas pisania „o”. Natomiast Marvy się łamał i w końcu trochę rozwarstwił.

Poniżej możecie zobaczyć 2 pierwsze napisy, które wykonałam:

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Później znalazłam sklep, w którym sprzedają słynne Tombowy Dual. Zakupiłam je. Nawet nie zauważyłam, że jeden z nich miał lekko rozdwojoną końcówką… Ale i tak było lepiej, gdyż te brush peny nie były tak elastyczne jak te z mojego pierwszego zakupu.

W międzyczasie otrzymałam komplet brush penów z Tigera jako prezent. Ale się ucieszyłam! A tu znowu klapa… Pędzelki są tak giętkie, że latały po kartce.

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Czy to już koniec nauki pisania?

Byłam dosyć porityowana, ale za nic nie chciałam się poddać! Oglądałam tutoriale na Youtubie i widziałam, że dziewczyny elegancko prowadzą swoje brush peny, że im „nie uciekają”, czyli je kontrolują. W końcu natrafiłam na mini kurs od niemieckiej blogerki Farbcafe, w którym pokazywała brush peny dla początkujących. I dzięki niej dowiedziałam się o Eddingu i Pentelu Touch. Wyjaśniła, że są to brush peny dla osób początkujących, które jeszcze nie kontrolują pędzelka. Eureka! W końcu coś dla mnie! No i niestety… Te brush peny nie były dostępne w Polsce. Zamówiłam je przez Amazona.

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Keep calm and letter on!

Edding oraz Pentel Touch okazały się wyśmienite! Nie piszę tego, dlatego że sprowadzam je do sklepiku frannisowego, ale dlatego, że na serio są dobre dla początkujących. I właśnie z powodu niedostępności tych brush penów w PL zaczęłam je zamawiać i sprzedawać we Frannys (link do sklepu na końcu wpisu).

Brush peny to nie wszystko – na czym pisać?

Pisanie na czystej kartce nie dawało dobrych wyników, gdyż nie potrafię pisać prosto, równo. Efekt był pokraczny. Ćwiczyłam alfabety na kartkach, które udostępniają blogerki, ale nie mogłam nad nimi zapanować: latały mi po biurku. Szukałam zeszytu ćwiczeń, ale nie takiego dla dzieci i w dodatku na cienkim papierze. Dlatego wpadłam na pomysł zrobienia zeszytu DIY.  Udało się! Fajnie, aczkolwiek… Oprócz tego, że „produkcja” zeszytu trochę mnie kosztowała, to odstępy między literami okazały się za małe, a wycięte literki z szablonu – za duże.

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Znowu koniec nauki?

Ależ nie! Następnym moim krokiem było stworzenie zeszytu ćwiczeń z odpowiednimi liniami. Niezwykle pomocna okazała się jedna z grup na FB. Wspólnymi siłami stworzyliśmy w miarę uniwersalne linie. I tak oto powstał zeszyt ćwiczeń, który również wprowadziłam do frannisowego sklepiku (link do sklepu na końcu wpisu).

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Poprawna nauka kaligrafii nowoczesnej: start!

Zaopatrzona w brush peny dla początkujących oraz w odpowiedni zeszyt ćwiczeń, rozpoczęłam naukę! 🙂 I tak się dzieje po dzień dzisiejszy. Dalej biorę udział w wyzwaniach na Instagramie, gromadzę inspiracje na Pintereście (link na końcu wpisu), przeglądam blogi, kupuję książki oraz sprowadzam i testuję brush peny z Japonii, oraz wypisuję koperty i kartki z podziękowaniami za zakup dla klientów. Dodatkowo zaczęłam pracować nad własnym alfabetem. 🙂

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Po 4 miesiącach nauki – jakie efekty?

Znaczne efekty były widoczne po pierwszym miesiącu. To było trochę, jak z nauką jezyka obcego; z poziomu zerowego, jesteśmy nagle na etapie umiejętności stworzenia kilku zdań. Zaczęłam zapamiętywać „miejsca w literach”, w którym trzeba mocniej docisnąć brush pen, aby powstała gruba kreska i potrafiłam wykonywać napisy. Oczywiście koślawe, „drżące”, ale z grubymi i cieńszymi kreskami. Natomiast teraz nie widzę szybkiego rozwoju. Lepiej piszę, ale nie tak, jak profesjonaliści. Różnicę widzę w tym, że szybciej wykonuję napisy. Ale jestem dobrej myśli – wyrobię się! Próbowałam nawet tradycyjnej kaligrafii – jeszcze nie jestem na nią gotowa.

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Zakończenie części pierwszej

To był pierwszy wpis dot. kaligrafii nowoczesnej. W następnym pokażę Wam kolejne brush peny, zarówno moje ulubione, jak i mniej lubiane.

Pragnę zaznaczyć, że można ćwiczyć wieloma brush penami na różnych papierach. W tym wpisie dzielę się moimi doświadczeniami, dlatego przywołuję konkretne marki.

Dziękuję, że wytrwaliście do końca! 🙂 Czy Wasze doświadczenia kaligraficzne są równie burzliwe jak moje?


Na koniec polecam kilka inspirujących miejsc dot. kaligrafii nowoczesnej:

Tutaj znajdziecie we frannisowym sklepiku brush peny, z których korzystam oraz zeszyt ćwiczeń: link.


Aby nie przegapić żadnego zenjowego wpisu, zachęcam do zapisania się na newsletter. Od czasu do czasu wysyłam małe bonusy. Po wypełnieniu poniższych pól, nie zapomnij proszę sprawdzić skrzynki odbiorczej.

biurko, domowe biuro, kaligrafia, jak nauczyć się pisać, brush pen, notes, notatnik, zeszyt

Previous Post Next Post
  • Im dłużej o tym czytam, tym bardziej czuję się przekonana 🙂 chyba muszę zakupić zestaw startowy we frannisowym sklepiku 😀

    • Warto zacząć i się przekonać 😛 A może to będzie Twoja nowa pasja!

      • Kolejna, to na pewno 😀 od dziecka lubię wszystko, co ma związek z pisaniem. Jako roczne bobo wzięłam do ręki długopis i to podobno przesądziło mój los 😀

        • No ba! Teraz już jestem pewna, że powinnaś spróbować brush letteringu 😛

  • PutYourColours

    Ojejku! Dużo tych brush penów, ale może uda mi się wybrać odpowiedni dla siebie po wielokrotnej analizie tekstu 😀 Mam chyba nawet jednego, ale ze zniszczonym czubkiem, co praktycznie czyni go zwykłym pisakiem 🙁 Podziwiam za cierpliwość, mi jej jeszcze brakuje przy pisaniu, bo strasznie chciałabym pisać od razu pięknie, równiutko i szybko, a to raczej niemożliwe tak z marszu 😀 Póki co działam stalówkami i staram się codziennie ręcznie pisać i poprawić swoje własne pismo.

    • Warto mieć kilka brush penów i na podstawie osobistego testu wybrać te, które się sprawdzają 🙂 A przygodą ze stalówką, to super sprawa! 🙂

  • Ja dzisiaj kupiłam właśnie brush peny w Tigerze, bo stwierdziłam, że za 6 zł wypróbuję i w sumie nie odczułam aż takiego dyskomfortu przy pisaniu, ale czekam na Twój kolejny wpis i inspiracje z alfabetami 🙂

    • Brawo! Super, że dałaś radę tymi brush penami 🙂

  • gdzie znajde np. taki alfabet, ktory cwiczylas 7.01.? Sorrki za mase pytan, ale wydajesz sie prawdziwa specjalistka w tej dziedzinie 🙂

    • Hmm, sprawdziłam w zeszycie ćwiczeń i tam jest mój alfabet 🙂 Ćwiczę własny 🙂

  • Pingback: #DzikoDobry Styczeń + link party! - Wild Rocks()

  • ja zaczelam od Tombow i ogromne rozczarowanie. Ja nie umiem pisac takich ladnych literek 🙁 czyli, co najpierw musze sie nauczyc alfabetow??? zamowilam sobie edding i pentel. Czekam na przesylke z Japoni 🙂

    • Tombowy nie są najgorsze na początku, dobrze, że nie postawiłaś na te z Tigera 🙂 Eddingów nie widziałam w japońskich sklepach! A to ciekawostka 🙂 Tak, zaczynamy od alfabetów 🙂

      • dziekuje za odpowiedz 🙂 ale ze mnie gapa 🙁 Edding przyszedl z niemiec, a Pentel z hongkongu 😀 sciagnelam sobie Alfabet od Nicole, ale one mi nie do konca sie podobaja. Np. literka A jest swietna, a np. B strasznie trudna i niektore nie podobaja mi sie wcale 🙁 skad inspirujesz sie alfabetami? Ja wydrukowalam sobie alfabet z fontem „Brusher” i cwicze.

        • Również dd Nicole biorę alfabety, Postmanknock oraz zbieram na tablicy Pinterestowej 🙂 Dokładnie, można wydrukować fonty 😀

  • Zenjo, po Twoim wpisie chce się zacząć! 🙂 Zwłaszcza, że już widać na horyzoncie mój ulubiony miesiąc w roku – marzec, w którym zazwyczaj mam prawdziwe wolne, bo wszystko już zrobione, a nowy sezon jeszcze na dobre się nie rozpoczął! <3 W tym roku nie mogę się doczekać… 😀

    • Ooo! Tak, zaczynaj!!! A może teraz tylko taki mały starcik 🙂 A w marcu na wypasie 🙂

  • Jagoda

    Dzięki za piękny, treściwy i arcyciekawy wpis:) Jestem dopiero na samym początku ale już kombinuję i nawet przeszukuję szpargały by znaleźć swoje stare pióro bo chcę też doskonalić swoje pismo codzienne 😉

    • Ale ambitny plan! Brawo! 🙂

  • Ślicznie! Fajny wpis.

    Jak byłam w szkole bardzo lubiłam kaligrafować, muszę kiedyś do tego wrócić. Tyle tych akcesoriów, pisadeł i cudów wszelakich, coś wspaniałego. 🙂

    • Kaligrafowałaś w szkole?! Świetnie!

  • Super fajny wpis! Hehe ja w ogóle zaczynałam z farbami akwarelowymi i elastycznym pędzelkiem, bo tylko takie rzeczy miałam, ale w sumie fajnie było. Teraz śmigam Pentelem od Ciebie i jest cudnie, super wygodny i rzeczywiście łatwy w obsłudze <3
    Chciałabym kupić kolorowe brushpeny jeszcze, ale nie wiem zupełnie jakie. Inna sprawa, że artykuły papiernicze (spora lista mi się zebrała) będę kupować dopiero za jakiś czas, bo teraz mam inne plany finansowe, to mogę sobie pogdybać i się pozastanawiać 😀
    PS. Widziałam czerwoną szafkę z Ikei u Ciebie na InstaStory, super! Nie wiem czy wiesz, ale ten model szafek jest superpopularny wśród lakieromaniaczek 😀 Sama mam taką szarą, oczywiście na lakiery i akcesoria 😛
    PS2. Wprowadzaj do sklepu te metaliczne brushpeny! I jakieś kolorowe niemetaliczne, to zamiast się głupio zastanawiać jakie i gdzie kupić, to zamówię u Ciebie. Zielonkawe najlepsze *.*

    • Ty to zaczynałaś z „grubej rury”! Ja wczoraj znowu męczyłam się pędzelkiem, ale jako water brush 🙂
      O! Czerwona szafka taka popularna! Nieźle! 🙂 Szkoda, że nie występuje w żółtym albo różowym kolorze 😛
      Z kolorowych brush penów, to będą za niedługo we Frannys Eddingi, a jeśli chcesz kupić z Ebaya, to warto uzupełnić kolorówkę od Pentela 😀 Tak, myślę nad tymi metalicznymi 🙂

  • Dorota Frydrych

    A gdzie kupowałaś Tombowy? 🙂

    • Kupiłam je u Architektów w Warszawie. Niestety obecnie mało jest kolorów do wyboru, gdyż sklep nie ma nowej dostawy od miesięcy.

  • Świetny wpis! Ja cały czas myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, że nie potrafię napisać nawet zwykłego hello tymi brush penami, ktore mam (te z Tigera i jakieś nonamy, które są tragiczne) a to jednak trzeba zacząć od pewnej inwestycji. Fajnie, że zrobiłaś taki wpis – jest bardzo motywacyjny 🙂

    • O, nie! Jeśli masz te same z Tigera, co ja, to się nie martw! Najlepiej przetestować kilka i potem wybrać zwycięzcę 🙂

  • Ja próbuję sobie od czasu do czasu, ale niestety nie jestem systematyczna. Właśnie zaczęłam od Tombow i się rozczarowałam. czas ruszyć po Pentel 😉

    • Ale nie zaczęłaś najgorzej! Dobrze, że nie od tych Z Tigera 😀

  • Uwielbiam oglądać takie ładne literki na Pintereście, sama coś tam próbuję, ale nie mam „sprzętu”, więc wiadomo, jak to wychodzi (a raczej nie wychodzi :D). Obecnie cierpię na brak wolnego czasu, ale planuję, że może uda mi się za to zabrać w przerwie semestralnej 🙂

    • Super, że działasz! Jeden brush pen na pewno jest potrzebny 🙂 Chociaż mnie tak wciągneły, że każdego miesiąca kupuję kolejne 😀

  • Rzeczywiście postępy ogromne! 🙂
    Ja swoją przygodę zaczęłam w gimnazjum. Lubię pisać estetycznie piórem, dlatego wyrabiałam „swój” styl pisania. Potem w technikum na zajęciach miałam podstawy liternictwa, które bardzo lubiłam, ale niestety robiliśmy to ołówkami. Dopiero pod koniec szkoły pisałam skośnie ściętym markerem, co zresztą nieźle mi wychodziło 🙂 teraz czekam na moje brush peny z Aliexpress, żeby móc zacząć ćwiczyć – jeżeli się wkręcę, to będę inwestować w lepsze materiały 🙂

    • O, wow! To już musisz nieźle pisać! Super! Brush peny z Ali (jeśli myślimy o tych samych) nie są złe! To podróbki Zebry (dobra marka). Trochę się wyginają, ale można uzyskać nimi dobre efekty 🙂

      • Hahaha, nie, to tylko tak dobrze brzmi przy czytaniu 😀 opanowałam pisanie markerem jeden alfabet i potem wszystkim znajomym musiałam prace robić 😀 niestety, jak się nie ćwiczy cały czas to się zapomina 🙂

        • Super, że zrobiłaś postępy! Ale faktycznie, trzeba je pielęgnować 🙂

  • Piękne to wygląda i zazdroszczę talentu. Ja prowadzę od paru miesięcy Bullet Journal i również myślałam na kaligrafią, pięknym pismem i ozdobnymi rysunkami w bujo, ale trochę szkoda mi na to czasu. Mój bujo jest zdecydowanie minimalistyczny.

    • Z takimi napisami może być dalej minimalistyczny 🙂 Obecnie napisanie całego alfabetu zajmuje mi koło 3 minut, czyli sam napis to sekundy 😀 Można zawsze spróbować i najwyżej zrezygnować 🙂

  • Kasia Tatala

    A ja mam kryzys. Ćwiczyłam i ćwiczylam aż stwierdziłam że muszę odpocząć. Nie chciały mi te literki i napisy coś wychodzić. Ale wrócę niech mi tylko mózg odpocznie. Nie pamiętam nazwy tego trzeciego o którym kiedyś pisałyśmy (co miał być na koniec stycznia). Może nim by lepiej poszło? Ehh sama już nie wiem.

    • Kasiu! Nie poddawaj się! To może wybierzesz sobie jeden wyraz, który wyćwiczysz? U mnie jest to „hallo” i „hello”. Jak mam chwilowy kryzys, to piszę te wyrazy, widzę, że dobry jest efekt i wtedy motywuję się do machnięcia alfabetu 🙂
      Pewnie chodzi Ci o Tombowa Fudenosuke 🙂 Jeszcze zwlekam, bo odkryłam Pilota, który ma wymienne wkłady, czyli bardziej praktyczny i w wielu kolorach 🙂

  • Pasiakowa

    Fajnie, że sie nie poddajesz, bo efekty pracy widoczne są na pierwszy rzut oka 🙂 Ostatnio przeglądałam polską stronę Pentela. Czy pisaki Sign to nie jest to samo co Touch? Wyglądają mega podobnie, ale nie miałam okazji ich jeszcze stestować.

    • Natalia

      Pozwolę sobie odpisać, bo sama sprawdzałam – Sign Pen na polskiej stronie to zupełnie co innego. Na zdjęciu wygląda obiecująco, ale nie ma pędzelkowej końcówki i niewiele da się nią zrobić jeśli chodzi o nacisk. Niestety 🙂

      • Pasiakowa

        Dzięki za informacje 🙂 Zamówiłam te Sign na próbę z innymi rzeczami – trzeba będzie pomyśleć zatem, jak je inaczej wykorzystać, jak dofruną 🙂

        • Ale fajnie się pisze tym Signem, tak po prostu 🙂 Aczkolwiek nie da się robić grubych kresek.

      • Też go mam! 😀 Nie jest brush penem 🙁

  • Z zainteresowaniem oglądam Twoje postępy, bo też się niedawno zainteresowałam kaligrafią i kuszą mnie strasznie brush peny z Twojego sklepu <3

    • Spróbuj przez tydzień ćwiczyć 5 minut dziennie – zobaczysz od razu postęp 🙂

      • A polecasz ćwiczenie całych alfabetów po jednej literce czy raczej całych słów? Dość niecierpliwa jestem 😉

        • Więcej ćwiczę alfabetów niż całych słów 🙂 Ale mam ulubione słowo, które non stop piszę, aby przynajmniej jedno świetnie wyglądało 😀

  • greatdee

    To ja jestem właśnie na początku tej drogi 😉

  • Kiedy oglądam te piękne zdjęcia na Instagramie z tymi pięknymi napisami to sama się zastanawiam czy nie spróbować. Fajnie, że się nie poddałaś i postanowiłaś działać! Trzymam kciuki za dalszy rozwój 💕

    • Gloria!!!!!!!!!! Koniecznie spróbuj! Jesteś estetkę i dlatego uda Ci się! Możesz zacząć od prostego napisu „hello”. Fajnie się go pisze, dlatego zachęca do dalszej nauki 🙂

  • instagram.com/inuinka

    na pierwszym roku studiow cwiczylam sporo kaligrafii tradycyjnej wiec mam obycie np z tym gdzie linie powinny sie zwężać. teraz zainspirowałaś mnie do spróbowania sil z brush penami 🙂 byłam przed chwila w najlepszym sklepie dla plastyków w moim miescie i kupiłam dwa brush peny, ale niestety firm których nie testowałaś bo innych nie mieli 🙂 biore sie za testowanie ich 🙂 i czekam na kolejny post! uwielbiam Twoje zdjęcia 🙂
    pozdrawiam

    • Wow! Na studiach miałas kaligrafię! Super! Brush penów trochę już testowałam 🙂 Ten wpis to cześć pierwsza, w następnej przedstawię kolejne moje ofiary 😀 No i czekam na Insta na Twoje dzieła! Masz przepiękne wnętrze i super czapki, więc pewnie brush penami też dobrze władasz! 😀

  • Natalia

    Niestety sytuacja z brush penami w Polsce jest ciężka – ja z chęcią wypróbowałabym Tombow Fudenosuke (w ogóle brush peny Fude są dobrą opcją na początek, więc fajnie że sprowadzasz Pentela Fude Touch), ale wiadomo, zamówić można w zagranicznych sklepach, tylko koszty przesyłki są wysokie. Może kiedyś się skuszę 😉 a na razie pomyślę nad zestawem od Ciebie, może przekonałby mnie do brush penów.

    Zdaje się, że nie wspominałaś o tym w tekście, ale SUPER pomocne jest oglądanie filmów i tutoriali. Jak zaczynałam z pentelowym Aquashem to za nic nie mogłam zrozumieć, jak to ma działać, żeby było dobrze. Na szczęście dużo osób na instagramie nagrywało siebie piszących i to dużo pomogło. Powiedziałabym, że dobry papier + poprawne trzymanie pisaka to 80% sukcesu 🙂 życzę powodzenia na dalszej drodze!

    • Przymierzam się do wprowadzenia na Frannys Tombowów Fudenosuke 🙂 Wersji „hard”, jest jeszcze twardsza niż Pentel Touch 🙂
      Jak najbardziej wspominam o tutorialach 🙂 Brawo za rozprawienie się z water brushem! Ja jeszcze się z nim męczę 🙂 Co do papieru, to są w sklepach specjalne wersje do kaligrafii, ale ceny nieźle wygórowane 😛 Trzeba to zmienić! 😀

  • Dopiero Cię odkryłam i już wiem, że chcę przeczytać wszystko 🙂 Bardzo dobrze się Ciebie czyta 🙂 Moje przygody z kaligrafią w sumie są dopiero w rozkwicie 🙂 Dlatego bardzo się cieszę, że tutaj trafiłam. Dzięki temu już wiem, jaki brush pen zakupić i chyba skusze się na ten cały zestaw od Ciebie 🙂 Uwielbiam kaligrafię i ubolewam nad tym, że jest to sztuka zapomniana. A piękne pismo to naprawdę sztuka:) Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • O! Ale fajnie, że dałaś radę przebrąć przez cały wpis! 😀 Mam wrażenie, że właśnie zaczyna się powrót do kaligrafii 🙂 Taki powolny, ale jednak.

      • Tak, przeczytałam wpis od początku do końca! 🙂 Cieszy mnie fakt, że jest powrót do kaligrafii 🙂 Widzę to jednak bardziej w internecie niż w moim otoczeniu niestety… Dlatego bardzo się cieszę, że znalazłam się tutaj wśród osób, które też cenią kaligrafię 🙂

  • Marta

    Świetny wpis 😉 używam brush’ów i zeszytu ćwiczeń z Twojego sklepiku i to był świetny wybór 😉 bardzo polecam wszystkim początkującym! 💛 Za to nie bardzo wiem gdzie znaleźć dobry zeszyt w kropki z kartkami grubszymi niż 90 gram;( możesz coś podpowiedzieć? Pozdrawiam!

    • Jakie miłe słowa! 🙂 Za kilka dni wejdzie na Frannys notes z papierem 120g w kropki (ten papier, co w zeszycie ćwiczeń). Tylko będzie on z wyrywanymi kartkami.

  • Moje doświadczenia w sumie podobne, tak samo szukam wciąż nowych narzedzi które będzie jakos łatwiej ogarnąć 😀 Z tym że ja póki co pokochałam Tombowy <3 No i te kolory!
    A tak dla porządku to tylko uściślę, że w tradycyjnej kaligrafii jak najbardziej da się osiągnąć efekt cienko – grubo. To z niej własnie czerpie przecież kaligrafia nowoczesna i z niej wzięły się tak skonstruowane kształty liter 🙂 Potrzebna jest tylko odpowiednia stalówka lub pióro 🙂

    • Ach te kolory Tombowów! Cudowne!
      Co do kreski w kaligrafii tradycyjnej, to efekt takiej mega grubej można uzyskać, ale jest ona wtedy „prostokątna”, czyli bardziej w stylu gotyckim. Stalówki fleksujące dają tylko trochę grubszą kreskę. Natomiast w brush letteringu są większe kontrasty między kreskami. Chyba że się mylę 🙂

      • carrantuohill

        mam tombowy i to dla mnie magia zupełna, nic mi z nimi nie wychodzi

      • No fakt, że brushpenami można uzyskać grubsze linie. Nie da się jednak ukryć że kaligrafia nowoczesna wywodzi się bezpośrednio z tej tradycyjnej to że pociągnięcia w dół są grubsze to też stąd i o to mi chodziło. I w ogóle, dla mnie tradycyjna kaligrafia ma w sobie jakąś taką magię której żaden brushpen nie da, ale wiadomo, każdy znajduje coś dla siebie 🙂

  • carrantuohill

    Bardzo lubię Twoją zawziętość w szukaniu i sprowadzaniu rożnych „pisaków”. U mnie póki co zupełnie się nie sprawdza edding, natomiast coraz bardziej lubię się z touch-em 😉

    • O! A czemu się nie polubiłaś z Eddingiem? 🙂

      • carrantuohill

        nie umiem go utrzymać nie poddaje mi się, linie cienkie nie istnieją

        • To staraj się nie dociskać i najlepiej po grubej kresce, oderwać rekę, czyli nie pisać całej literki od razu 🙂

          • carrantuohill

            będę próbować, ale mi to mega opornie idzie 😉

          • Mam to samo z Eddingiem. Sądzę że lepiej się sprawdzi w dużych literach ale na takie aktualnie nie mam zapotrzebowania. Pentel to moja miłość (choć nie od pierwszego użycia).
            Mam jeszcze Kuretake Bimoji, ale to już wyższa szkoła jazdy. Kuszą mnie te towbowy, nawet założyłam konto na Amazonie by je zamówić.

          • Możesz spróbować trzymać Eddinga po kątem, czyli lekko na płasko 🙂 Tombowy są trochę bardziej elastyczne od Eddinga, przez co robią jeszcze grube kreski. Ale występują w wielu kolorach! Chciałabym mieć całą kolorówkę 🙂