Pan od stresu

Przedstawiam Wam Mateusza Banaszkiewicza, którego poznałam niecały rok temu. Przykuwa uwagę nie tylko swoją osobowością, ale i obszarem działań zawodowych, czyli stresem. Ciekawe jest też to, że stara się żyć zgodnie z tym, czym zajmuje się profesjonalnie.  Zapraszam Was na inspirującą rozmowę.

Cześć Mateusz! Cieszę się, że możemy chwilę porozmawiać. Domyślam się, że nie każdy Cię zna, więc opowiedz trochę o sobie.

Jestem psychologiem zdrowia. Specjalizuję się w radzeniu sobie ze stresem. Prowadzę zarówno zajęcia akademickie, jak i wykłady oraz warsztaty, poświęcone radzeniu sobie ze stresem, silnej woli, zmianie i in.

Jaką książkę czytasz obecnie?

Zwykle przeglądam artykuły naukowe jednak jest taka pozycja, do której z przyjemnością wracam regularnie, jej tytuł to „Dlaczego zebry nie mają wrzodów” autorstwa Roberta Sapolsky’ego. Sapolsky opisuje fizjologię stresu. Dobrze znać podłoże biologiczne różnych motywów naszego działania. Autor pisze merytorycznie i dowcipnie. Polecam każdemu.

!IMG_4862

Widzę, że przywiązujesz dużą wagę do edukacji. Czy jeszcze w jakiś inny sposób, oprócz czytania, rozwijasz się zawodowo?

Czuję, że praca i studia mnie rozwijają. Na początku roku miałem więcej czasu i rozpocząłem 8-tygodniowy trening uważności w The Mind Institute Julii Wahl. Ponieważ jest to naukowo potwierdzony trening redukcji stresu, od dawna rekomendowałem go lekarzom i innym grupom, z którymi pracowałem.

Domyślam się, że nie żyjesz samą pracą. Czy posiadasz jeszcze inne zainteresowania?

Tak. Kocham kosmos. Czasem czytając wieczorem ciekawostki, publikowane w internecie np. przez Discovery Science, mam później dziwne sny (śmieje się). Interesuje mnie też joga, czyli taka filozofia pracy z ciałem, która oferuje relaksację, pracę z oddechem, i rozwijanie akceptacji samego siebie.

Czy Mateusz Banaszkiewicz się relaksuje?

Oczywiście! Rozwijanie zdolności radzenia sobie ze stresem to proces. Każdy powinien indywidualnie sprawdzić, jakie strategie radzenia sobie ze stresem są dla niego skuteczne. Dla mnie jedną z najbardziej dostępnych metod są spotkania z ludźmi, których cenię. Oprócz tego fitness i siłownia, będące elementem mojego stylu życia. Moją najprostszą formą relaksu jest obserwowanie oddechu lub oddychanie w rytmie 3 sekundy wdechu, 3 sekundy wydechu. Czasem wychodzę na zewnątrz i patrzę w gwiazdy. Daje mi to poczucie, że jestem częścią czegoś ogromnego . Tak nabieram dystansu do moich myśli i emocji.

Katarzyna Swierc0001 

Gdzie lubisz pracować?

Zdarza mi się pracować w całej Polsce, jednak zdecydowanie najczęściej w Warszawie. Jeśli nie pracuję u zleceniodawcy lub na uczelni, wtedy najczęściej można mnie znaleźć w kawiarni. Mam swoje ulubione miejsca i dopasowuję je do mojego nastawienia. Czasem lubię ukryć się w kącie za filarem, a czasem usiąść przy oknie, tak bym mógł popatrzeć na ludzi idących ulicą lub panoramę miasta..
Zdecydowanie rzadziej pracuję w domu, gdzie staram się odpoczywać.  Jeśli już tak się zdarzy, to skupiam się wieczorem, gdy telefony przestają dzwonić, e-maile przychodzić, mam obok herbatę, lekko przygaszone światło…

Wymień proszę kilka podstawowych narzędzi, bez których nie jest możliwa Twoja praca.

Na pewno lekki laptop. Przydaje mi się też iPad, na którym równolegle przeglądam artykuły. W telefonie mam też swoje ulubione aplikacje.

Katarzyna Swierc podwojnie

Zostańmy przy temacie aplikacji. Czy możesz zdradzić, które szczególnie polecasz?

Na przykład kalendarz elektroniczny Calendars+ oraz Calm. W natłoku różnych działań, projektów, mając elektroniczny kalendarz, mogę szybko sprawdzić moją dyspozycyjność, nawet podczas rozmowy telefonicznej, w dodatku idąc ulicą. Ważna jest też dla mnie opcja nadawania kolorów wydarzeniom czy spotkaniom. Mam skłonność do perfekcjonizmu i zasypywania się wieloma zadaniami. Kolory sprawiają, że po jednym spojrzeniu widzę, czy w danym tygodniu lub miesiącu mam przestrzeń na odpoczynek. Przyporządkowane kolory to: niebieski – aktywności zawodowe, zielony – relacje, żółty-czas tylko dla mnie. Zawsze gdy przez dłuższy czas nie zachowuję równowagi, czuję, że spada mi jakość życia, jestem przemęczony. Paradoksalnie takie zarządzanie zadaniami sprawia, że czuję się swobodniej.

Inną aplikacją jest Calms, w której jesteśmy prowadzeni przez proces relaksowania się. Ustawiamy czas, podczas którego, oprócz głosu lektora, słyszymy również łagodną muzykę. Aplikacja w wersji podstawowej jest bezpłatna i mi w zupełności wystarcza.

Czy jesteś w stanie słuchać muzyki podczas pracy?

Jak najbardziej. Ostatnio stale słucham Bon Iver.

aIMG_4914 

Jakiej rady udzieliłbyś sobie 19-letniemu?

Kiedy miałem 19 lat, nie wierzyłem w swoje możliwości, co jest czymś naturalnym, bo dopiero odkrywałem swoje zdolności i budowałem kompetencje. Już wtedy marzyłem o różnych rzeczach, które wydawały mi się za trudne do zrealizowania. Radę, którą wtedy dałbym sobie, to „Zaufaj, że jeśli dasz sobie czas i zaakceptujesz możliwe porażki, to część rzeczy, o których marzysz, ma szansę się spełnić. Niektóre z tych marzeń urealnisz i dopasujesz do rzeczywistości. Po prostu podążaj za marzeniami i je eksploruj. Daj sobie czas”.

Wybiegnijmy teraz w przyszłość. Czy posiadasz plany na czas najbliższy czy bardziej dalekosiężne?

Mam 7-letni plan długoterminowy. Jest moim drogowskazem, gdy waham się jaką decyzję podjąć w konkretnym momencie. Plan dotyczy moich aktywności zawodowych. Chciałbym na przykład, poza tym co robię w tej chwili, pracować psychoterapeutycznie oraz napisać książkę o radzeniu sobie ze stresem. Plan obejmuje też moje życie prywatne. Noszę go ze sobą. To prosta tabela w formie diagramu Gantta. Samo ułożenie takiego planu sprawia, że człowiek może uświadomić sobie, co dokładnie trzeba zrobić by marzenia stały się celami.

!IMG_4927

Tak już na koniec, czy podzieliłbyś się radą, którą otrzymałeś od kogoś innego, a była dla Ciebie inspirująca?

Rada brzmiała mniej więcej tak: „Nie uciekaj przed tym, co trudne, tylko szukaj sposobu, jak sobie z tym poradzić, jak w tym wytrwać, jeśli jest taka konieczność”. Właśnie tak przetrwałem najtrudniejsze momenty w moim życiu. W psychologii nazywa się takie podejście „tolerancją dyskomfortu”..

Nic dodać, nic ująć. Dziękuję Ci za rozmowę.

Dziękuję


Muszę przyznać, że rozmowa dała mi kopa, aby świadomie podchodzić do kwestii relaksu. Że za tym słowem kryje się coś więcej. Zaczynam więc pracować nad wyciszeniem się, izolacją od zgiełku życia. Chociażby na chwilę. Wybrałam jedną czynność, która mnie relaksuje i będę ją wykonywać bez rozpraszaczy. Picie kawy. Ja i kubek, no ewentualnie wygodny fotel.

A czy Wy przeżywacie świadomie wypoczynek? Czy pozwalacie sobie na niego? Tak? Nie? Dlaczego?

!IMG_4941 

Mateusz Banaszkiewicz, psycholog zdrowia. Szczegółowe informacje na www.mpideas.pl.