KeepCup-owy pociąg

Lubię fajne rzeczy, a jeśli dodatkowo pełnią pożyteczną funkcję, to moja sympatia jest większa! Dzisiaj będzie trochę o designie użytkowym. Weźmy na tapetę kubki. To wdzięczny temat do popisu. Obecnie mamy szeroki wybór kubków ceramicznych i coraz to większy termicznych. A co z tymi na wynos? Niektórzy nawet codziennie z nich korzystają. Kubki na wynos wykonane są ze słabej jakości materiałów, służą tylko przez chwilę, i chyba dlatego nie powalają dizajnem. Otóż z kolorowym i ekologicznym rozwiązaniem przychodzi na ratunek australijska marka KeepCup. Znacie? Macie? Jeśli nie, to uważajcie – możecie się w niej zakochać, a wtedy grozi to wręcz wycieczką do Australii 🙂
Zrzut ekranu 2015-08-06 o 06.14.04
Żartuję! Kubki można bez problemu nabyć w Polsce. Kiedy dokonywałam zakupu mojego pastelowego egzemplarza, to nie było zbyt dużego wyboru. Ale od czego jest kreatywność?! Wymieniłam się jedną częścią z drugim kubkiem, który również wtedy nabywałam (przecież tym, co piękne, trzeba się dzielić!). No właśnie! Nie powiedziałam Wam, że KeepCupy składają się z kilku części: kubka, opaski silikonowej, pokrywki i zatyczki na ustnik. W australijskim sklepie online można te wszystkie części otrzymać (chyba) we wszystkich wariantach kolorystycznych i zaprojektować własną wersję. W Polsce dostępne są gotowe kolekcje, ale i tak wybór jest znaczny. Również mamy kilka opcji co do wielkości kubka. Ja mam „L”, który pomieści 454 ml boskiego napoju. Jeszcze kwestia eko, tak właściwie najważniejsza: co roku produkuje się 500 miliardów kubków jednorazowych (powołuję się na dane podane przez Hattu – polecam jej artykuł), gdybyśmy ułożyli je w linii, to okrążyłaby ona 1360 razy kulę ziemską. Robi wrażenie, prawda? KeepyCupy są z materiału, który się łatwo utylizuje i jest wielokrotnego użytku.
zenja blog keepcup0001zenja blog keepcup0002Odnośnie praktyki, to widzę same plusy – kubki cieszą oko i są lekkie, dlatego nie ma wymówki, że nie damy rady ich nosić 🙂 W niektórych kawiarniach otrzymamy nawet zniżkę na kawę, jeśli podamy bariście naszego KeepCupa! Niestety nie wszystkie miejsca są tak przyjazne. Trzeba się napocić, aby przekonać personel do podania nam kawy na naszych warunkach, ale warto próbować. Wiem to z własnego doświadczenia. Miałam kilka zabawnych sytuacji, kiedy w McDrivie tłumaczyłam słupkowi (nie wiem, jak nazywa się to fachowo), przy którym się składa zamówienie, co to jest KeepCup i dlaczego chcę go użyć zamiast papierowego kubka 🙂 I nie tylko w Polsce obsługa nie wiedziała, o co chodzi! Zachęcam do działania, abyśmy trochę mniej tonęli w śmieciach i było bardziej kolorowo!
Mój KeepCup skłonił mnie do zrobienia krótkiego metrażu 🙂 Tym razem będzie bardziej melancholijnie, przy relaksacyjnej muzyce (włóżcie słuchawki albo podkręćcie dźwięk). To drugie moje starcie z „branżą filmową”, ciekawe, jak zareagujecie 🙂

PS KeepCup trochę dłużej trzyma ciepło od zwykłej jednorazówki, ale nie jest kubkiem termicznym.
PS 2 To nie jest post sponsorowany, powstał z sympatii do marki.

PS3 Dziękuję Ewie z Daywithcoffee za świetne wyzwanie, w ramach którego stworzyłam ten wpis 🙂