Codzienne anirusz

Bez czego codziennie ani rusz? U mnie jest parę takich rzeczy. Tak właściwie pisałam o kilku z nich na blogu i pomyślałam sobie, ze ciekawiej dla Was będzie, jak się nie będę powtarzać, a poproszę kilka osób o wypowiedzenie się  w tej sprawie. Zobaczymy, co będzie się najczęściej pojawiało. Stawiam na kawę 🙂 Piszę te słowa zanim wystosowałam zapytanie, dlatego na koniec wpisu albo będę dumna jak paw, że miałam rację, albo przyznam się przed Wami do pomyłki 🙂

zenja blog sierpien 0006
Paulina Wyszyńska, właścicielka bloga Jaskółczarnia, miłośniczka zielonej herbaty, zeszytów i corgi.
Nie wyobrażam sobie dnia bez czterech rzeczy. Po pierwsze – książek. Zawsze mam jakąś w przy sobie. Czasem są mniej, czasem bardziej przyjazne dla kręgosłupa. Niestety wciąż nie umiem całkowicie przestawić się na Kindla. Zazwyczaj czytam fantastykę, ostatnio znów wróciłam do sagi Wiedźmina Sapkowskiego. Kolejną rzeczą jest Spotify. Dla mnie to odkrycie życia. Korzystam z niego w podróży, w pracy, prawie zawsze kiedy jestem w domu. Słucham zarówno całych dyskografii wybranych wykonawców jak i gotowych playlist. Od jakiegoś czasu nie mogę oderwać się od Women of Indie & Alternative, Sound Escapes i Brain Food. Trzecią rzeczą jest internet. Trochę wstyd się przyznać, ale praktycznie cały czas jestem online. W tramwaju przeglądam Instagrama, w pracy uczę się nowych rzeczy z tutoriali, w weekendy poranki spędzam przy Bloglovinie. Nawet jeśli bardzo się staram, po prostu nie potrafię się od niego odciąć. Ostatnią rzeczą jest notowanie. Mam do niego jakiś wrodzony pęd. Od kiedy pamiętam, zawsze jestem otoczona jakimiś zeszytami, stosami luźnych karteczek, notatnikami, kalendarzami. Ostatnio coraz bardziej przestawiam się na notowanie cyfrowe. Nie wiem, co bym zrobiła bez Evernote, Dysku Google, Google Calendar czy Pocket. Dostałam nawet od siostry książkę „Sztuka planowania”, poświęconą robieniu list. Spisuję w punktach rzeczy do zrobienia, filmy do obejrzenia, cele do zrealizowania. Jeśli wszystkie te rzeczy zalać by zieloną herbatą, otrzymalibyśmy mój dzień.

zenja blog sierpien 0004
Rambo, podróżnik
Na pewno w moim przypadku dniem straconym jest dzień bez słodyczy. Jako że nieraz zostałem obwołany w tej kwestii, nie tyle obżartuchem, co smakoszem, staram się nie wychodzić z formy, dawkując codziennie nową porcję słodkości. Lato w pełni, więc obecnie królują u mnie lody. Przemierzając lodziarnie, trafiłem ostatnio na zaskakujący smak lodów buraczkowo-jabłkowych oraz koperkowych. Jestem ogromnym zwolennikiem nowych wyzwań, więc nie wyobrażam sobie dnia bez gałki lodów o nowym, nieznanym mi dotąd, smaku.
Czym jednak byłaby uczta dla ciała, bez uczty dla ducha? Zatem nie wyobrażam sobie dnia bez słodyczy Słowa Bożego. Jako że Biblia, jest dla mnie Żywym Słowem, a nie historyczną opowiastką, codziennie słucham, czytając, co ma mi do powiedzenia Bóg. Lody pozostawiam na deser 🙂

zenja blog sierpien 0003
Agnieszka Nieciecka, trener rozwoju osobistego
Bez 3K dzień jest dniem straconym. Pierwsze „k” to kawa, która jest elementem powolnego poranka. Mam swój rytuał: wstaję, wychodzę z psem na spacer i potem sama się ogarniam, czyli serwuję sobie kawę z owsianką, sprawdzam pocztę, delektuję chwilą. To czas tylko dla mnie.
Pod drugim „k” kryje się „analogowy” kalendarz. Różowy 🙂 Lubię planować, organizować, wiedzieć, co mam do zrobienia, wtedy się nie rozpraszam. To jedyna z niewielu okazji, aby w obecnych cyfrowych czasach pisać odręcznie 🙂 Uwielbiam też mazać, zaznaczać i wklejać karteczki do kalendarza. 
Trzeci must-have to kooperacja. Lubię pracę w zespole, motywuje mnie do działania. Mimo iż prowadzę sama działalność, to staram się spotykać z innymi trenerami, robić burzę mózgów i rozmawiać o projektach. To daje mi energię do działania. 

zenja blog sierpien 0005

ILOBAHIE, architekt wnętrz i właścicielka bloga Ilobahie
Przynajmniej raz dziennie, jednak u mnie zazwyczaj jest ich znacznie więcej, od kilku do kilkunastu dziennie… Mowa tu o przyjemnościach! Najważniejsze są dla mnie dwie… Pomagają mi rozpocząć i zakończyć dzień 🙂 Pierwsza z nich pojawia się już z samego rana… to herbata! Popijam ją z dziką rozkoszą… Uwielbiam, gdy już nie parzy, a nadal jest dość gorąca, by móc się nią delektować łyczek po łyczku… Jednak mniej więcej w połowie zaczynam już żałować, że się kończy, albo w najgorszym przypadku, że nie zdążę jej dopić przed wyjściem z domu… Mój ulubiony kubek z niedopitą herbatą można spotkać codziennie w korytarzu na szafce przy pojemniku na klucze 🙂 Druga codzienna przyjemność to joga! Właśnie codzienna, wieczorna i godzinna praktyka jogi pozwala mi w stu procentach poświęcić się sobie 🙂 Uwielbiam swoje przyjemności każdego dnia i bez nich ani rusz! 

zenja blog sierpien 0002
Kajetan Kass, pasjonat poezji i prozy
Dzień bez rowera jest dniem straconym. Uwielbiam moje dwa kółka. Czerpię przyjemność z jazdy zarówno po mieście jak i na łonie dzikiej przyrody. Rower to wolność, uspokajający szum wiatru w uszach i cały czas zmieniający się krajobraz, który w połączeniu z prędkością, daje niezapomniane wrażenia. Staram się jeździć o każdej porze roku; zimą jest najtrudniej i dlatego to wtedy zaliczam najwięcej straconych dni w życiu. Nie lubię zimy. Ale gdy przychodzi wiosna, to czy słońce, czy deszcz siadam na rower i jadę przed siebie. Czasami chciałbym tak pędzić na sam koniec świata, ale najczęściej dojeżdżam do najbliższej cukierni i oddaję się mojej drugiej (prawie codziennej) miłości – pączkom. Ale to już inna historia… 

zenja blog sierpien 0001
Julia Dzionek, modelka EcManagement
Na co dzień staram się myśleć pozytywnie, jednak bez porannego (dużego!) kubka kawy to dla mnie niewykonalne. Dzień bez tego cudownego eliksiru zdecydowanie jest dla mnie dniem straconym. Jestem też uzależniona od owsianki z masą owoców. Nie znam lepszego sposobu na rozpoczęcie dnia niż taki zestaw śniadaniowy.
Ostatnio nie mogę się obejść bez mojego ulubionego kremu do twarzy z filtrem. Nieubłagane słońce nie ma zbyt dobrego wpływu na moją jasną skórę, a kolejne piegi pojawiają się na moim ciele niczym grzyby po deszczu…

Ostatnim, ale nie najmniej ważnym niezbędnikiem, są słuchawki, prawie na stałe podłączone do telefonu zapchanego muzyką. Jeżeli moje ulubione śniadanie jest świetnym początkiem dnia, to wieczorny spacer z własną ścieżką dźwiękowa jest cudownym jego zakończeniem.


No proszę! Kawa wygrała 🙂 Oraz słodycze… A bez czego u Was dzień jest dniem straconym?