Zasadniczy fakt o mnie

Już wspominałam Wam o kilku miłościach w moim w życiu; do fotografii, magazynów, biurka. Natomiast nic nie pisałam o Romku! Ma szczególne miejsce w moim sercu… On chyba też coś do mnie czuje, gdyż czasami miło zamruczy 🙂 Nie chodzi tutaj o kotka, a o skuter 🙂 To nieodłączna część mojego lifestyle’u. Nie czerpię przyjemności z jazdy samochodem (jako kierowca), natomiast Romek dostarcza mi tyle radości! Czasami czuję się królową szosy 🙂 I co z tego, że wolno jeżdżę, a kierowcy nie patrzą na mnie sympatycznie… I tak „pędzę” przed siebie z wiatrem.

Jestem strachliwą osobą i ciągle kalkuluję ryzyko, lecz w przypadku jazdy jednośladem jakoś udaje mi się trzymać nerwy na wodzy. Cały czas mam świadomość, że to niebezpiecznie; głównie ze względu na kulturę jazdy na naszych drogach, ale daję radę! Odnośnie tej kultury: niestety za każdy razem spotykam się z wymuszaniem pierwszeństwa i wyprzedzaniem; zdarza się, że samochody niemal ocierają się o mnie. Tutaj kieruję apel do wszystkich użytkowników dwuśladowych pojazdów zmechanizowanych: , komunikujcie się proszę na drodze, czyli używajcie kierunkowskazów, nie wymuszajcie pierwszeństwa, nie jeździjcie na czerwonym świetle i wyprzedzajcie z odstępem 1 metra. Bo życie jest takie kruche… Chociaż pewnie Czytelnicy Zenji są przekutluralni, dlatego bardziej proszę o przekazanie dalej mojego postulatu 🙂

zenja blog skuter0003 zenja blog skuter0004

Teraz przejdźmy do estetycznej części 🙂 Romcio to model retro, stylizowany na Vespę. Musiałam trochę tą konwencję przełamać, aby było praktycznie, czyli zamontowałam drewniany koszyk za siedzeniem, gdyż przewożę często statywy, blendę i inne akcesoria fotograficzne. Do bagażnika pod siedzeniem też się trochę mieści się – przeważnie torba lub plecak z aparatem. Kiedyś pewnie zmienię mu kolor, na razie zainstalowałam kaczych przyjaciół, aby poczuł trochę koloru. Ważnym elementem jest dla mnie kask; chcę być widoczna na drodze (w ramach bezpieczeństwa). Zdecydowałam się na wersję z serduszkami i w sumie długo nie wybierałam, gdyż w PL są same jednokolorowe (czarny króluje).

Ale wróćmy do Romana: tak właściwie, to nagle mnie oświeciło, że mogę mieć własny środek transportu! Nie stać mnie było na samochód, a zachęciła mnie znajoma, która jeździ już kilka lat swoim pomarańczowym jednośladem, dlatego w ciągu trzech tygodni zapadła decyzja – idę po Romka! Zgodził się 🙂 Już od dwóch lat dobra z nas para 🙂 Daje radę podczas upałów i jesiennej pluchy. Pali niewiele. No i wszędzie można nim zaparkować za darmo.

zenja blog skuter kolaz

Myślę, że w małych miastach jeszcze przyjemniej się jeździ, ponieważ jest mniej sygnalizacji świetlnych i nie trzeba się ciągle zatrzymywać. W Warszawie są takie miejsca, w które się nie zapuszczam, gdyż boję się dużej ilości skrzyżowań. Nie mam zainstalowanej nawigacji, dlatego jeżdżę na pamięć. Jeśli muszę dotrzeć w nowe miejsce, do którego prowadzi wiele dróg, to często rezygnuję, gdyż nie jestem w stanie nauczyć się dojazdu na pamięć. Korzystam wtedy z komunikacji miejskiej.

Zachęciłam Was do spróbowania jazdy na jednośladzie?

Chyba że już macie doświadczenia z Romkami, Szymkami, itd.? 🙂

 [metaslider id=976]

Jeszcze na koniec  taka mała próbka jazdy na Romku 🙂 Warunki pogodowe nie sprzyjały (było bardzo wietrznie), ale daliśmy radę!